Grzegorz Braun vs. policja. „Odesłałbym pana na siłownię, ale zamknęliście wszystkie”

Wczoraj w Warszawie odbył się Marsz o Wolność. Przewodzili mu poseł Konfederacji Grzegorz Braun oraz Justyna Socha. Idącymi stołecznymi ulicami wolnymi Polakami postanowiła zająć się policja. Polityk Konfederacji wstawił się za zupełnie niegroźnie wyglądającą nastolatką, którą za cel obrali sobie funkcjonariusze.

Już po rozwiązaniu Marszu o Wolność jeden z funkcjonariuszy chciał wypisać mandat niepełnoletniej dziewczynie za brak maseczki.

– Na jakiej podstawie dopytuje pan o detale garderoby? – zwrócił się do policjanta Braun, podkreślając, że takie działania policji są nielegalne, ponieważ nie ma odpowiedniej podstawy prawnej.

– Ja pana zachęcam, żeby nie angażował się pan w działalność przestępczą – dodał.

Funkcjonariusz jednak nie odpuszczał i chciał wypisać mandat.

 Jako ludzie rozumiejący ten język, powinniście się wstydzić – mówił Grzegorz Braun.

– A pan szczególnie – dodał, zwracając się do nadgorliwego funkcjonariusza.

– Odesłałbym pana na siłownię, ale zamknęliście wszystkie. Niech pan jakoś zrzuci to napięcie, które pan nosi w sobie i niech pan w jakiś inny sposób wydatkuje energię – skwitował Grzegorz Braun.

Policja nie chciała wyjaśnić, jakie czynności „przeprowadza”, odmawiając podania podstawy prawnej. Jak się okazało, dziewczyna nie miała skończonych 18 lat, więc ostatecznie funkcjonariusze oświadczyli, że poinformują o zajściu jej rodziców.

Czy raczej – jak mówił Braun – „rodzice będą straszeni że nieletnia chodzi po ulicy i być może odbiorą prawa rodzicielskie”.

 

 

Źródło/przedruk: Najwyższy Czas

 

 

 

Facebook Comments Box